Zupa fasolowa

Najlepszą fasolową robiła moja babcia i nie ma co o tym dyskutować. Taki jest fakt, koniec i kropka. Robiąc swoją, chciałam żeby chociaż trochę przypominała smakiem ten ideał. Udało się, trochę przypomina. Najpierw z kolorem było co nie teges. Potem z gęstością. Smak też był taki se. Na drugi dzień (jak już się trochę przegryzła), postanowiłam częściową ją zblendować i to było to. Zupa wyszła przeprzepyszna. Ale nadal nie tak dobra jak mojej babci.


Składniki:
3 l wody
400 g fasoli Jaś
400 g wędzonego boczku
2 marchewki
1 korzeń pietruszki
pół małego selera
4 ziemniaki
1 cebula
3 ząbki czosnku
3 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
pół łyżeczki słodkiej mielonej papryki
1 łyżka majeranku (lub więcej)
sól
pieprz
olej rzepakowy

Fasolę namaczamy na noc w wodzie (i nie jest to woda podana w składnikach), pamiętajcie, że dwukrotnie zwiększy swoją objętość. Na drugi dzień gotujemy fasolę do miękkości. Do 3 l zimnej wody wrzucamy boczek, liście laurowe i ziele angielskie, gotujemy go około 40 minut. Po tym czasie boczek wyciągamy. Do wywaru z mięsa wrzucamy pokrojone w kostkę marchewki, pietruszkę i seler, gotujemy 5 minut, po tym czasie wrzucamy do tego pokrojone w kostkę ziemniaki, gotujemy wszystko 10 minut. Dodajemy do tego rozdrobnione ząbki czosnku, paprykę i majeranek, nadal gotujemy na wolnym ogniu. W międzyczasie ugotowany boczek kroimy w kostkę i wrzucamy na patelnię, chwilę smażymy na odrobinie oleju. Dodajemy do tego pokrojoną w kostkę cebulę, smażymy do zrumienienia. Zawartość patelni wrzucamy do zupy. Można na patelnię wlać odrobinę zupy i z powrotem wlać ją do zupy - znajduje się na niej mnóstwo smaku. Całość doprawiamy solą i pieprzem, gotujemy jeszcze wszystko na niewielkim ogniu około 15 minut. 1 szklankę zupy (a właściwie tylko warzywa i fasolę) zmiksowałam w blenderze i wlałam do zupy. Zupa się fajnie, nieznacznie,zagęściła - tak jak chciałam. Zupa najlepiej smakuje na drugi dzień.

Komentarze