Konfitura z cebuli i śliwek

Nie wiem jeszcze do czego tytułowa konfitura zostanie użyta, ale powiem Wam jedno: już na patelni, świeżo usmażona, była przepyszna. Trochę słodka, trochę kwaśna, lekko pieprzna - no cudo. Myślę, że za jakiś czas, po otwarciu słoika, będzie jeszcze lepsza. Muszę wykombinować jakieś mięsiwo pod nią (ooo, pasztet), chociaż i camembert pieczony np. będzie także do niej pasował. 


Składniki:
1 kg śliwek
4 duże czerwone cebule
1/4 szklanki cukru
pół szklanki czerwonego wytrawnego wina
2 łyżki octu balsamicznego
szczypta cynamonu
sól
pieprz
olej

Cebulę obieramy i kroimy w piórka, wrzucamy na patelnię z olejem i powoli smażymy (często mieszając). Kiedy cebula będzie już miękka i lekko zrumieniona wrzucamy do niej wypestkowane i pokrojone w ćwiartki śliwki, mieszamy i znowu powoli smażymy. W międzyczasie dodajemy do nich cukier, wino, ocet, cynamon, sól i pieprz. Całość smażymy do redukcji płynów. Konfitura ma mieć konsystencję gęstą, ale jeszcze trochę lejącą (po ostygnięciu jeszcze zgęstnieje). Pod koniec spróbujcie czy pasuje Wam ten smak, może się np. okazać, że jest dla Was za mało słodka (wszystko przecież zależy od śliwek, wina, itd). Gorącą konfiturę przelewamy do wyparzonych słoików, zamykamy wyparzonymi nakrętkami i odstawiamy do góry dnem.
Przepis na 4 małe słoiczki.

Komentarze