Chleb z garnka

Tak, upiekłam chleb. Tak, ja. Przepis pochodzi z bloga Magdy, Krytyka Kulinarna, a Magda raczej wie co robi. Musiałam trochę pokombinować ze składnikami, bo w oryginalnym przepisie było użyte słowo "filiżanka", ale chyba wszystko jest ok. Nie do końca byłam przekonana co do jego ostatecznej konsystencji (która była baaardzo luźna), ale co tam. Wymieszałam, "wlałam", upiekłam. Ja Cię... zrobił się. Normalnie się zrobił. Magda napisała, że zawsze ten chleb jej wychodzi. Nawet jak sypnie mniej lub więcej mąki. Nasz, jeszcze gorący, został w połowie wchłonięty z masłem. Smakował bardzo dobrze. Zdecydowanie jednak jestem zwolenniczką chlebów na zakwasie.


Składniki:
2-2,5 szklanki mąki typu 480, 500 lub 550
około 1,25 szklanki ciepłej wody
20-25 g świeżych drożdży
pół łyżeczki octu winnego
pół łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli

Wszystkie składniki wrzucamy do miski, mieszamy (ciasto będzie luźne), przykrywamy bawełnianą wilgotną ściereczką i odstawiamy na 3 do 15 godzin. Ja je przygotowałam wieczorem, chleb upiekłam na śniadanie. Po tym czasie garnek żeliwny nacieramy odrobiną oleju. Piekarnik nastawiamy na 220 stopni. Blat oprószamy dodatkową niewielką porcją mąki (ja wsypałam około 1/5 szklanki), wykładamy na nie ciasto z miski i wyrabiamy je zagarniając wszystko z zewnątrz, formując bochenek, który nadal będzie dość luźny. Ciasto przekładamy do garnka, zamykamy pokrywką i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 40 minut. Po tym czasie ściągamy pokrywkę i pieczemy kolejne 20 minut, aż do zrumienienia się chleba. 

Komentarze