Forszmak

Z pół roku temu My był z kumplem w delegacji w Lublinie. Panowie wylądowali między innymi przy potrawie o nazwie forszmak. Moja ładniejsza połowa nastękała się jakie to dobre i dobre i że w ogóle najlepsze na świecie. Po powrocie dostałam zadanie - zrobić to samo w domu. Poszperałam trochę w internetach, poczytałam tu i tam, popytałam trochę My (który przypomniał sobie między innymi, że w forszmaku pływał kawałek cytryny) i tak oto jest. Potrawa wyszła zacnie. I podobno bardzo przypomina w smaku ten lubelski, a przecież o to chodziło. Zróbcie go koniecznie.


Składniki:
1,5 l bulionu drobiowego
800 g różnych rodzajów ugotowanych, upieczonych lub uwędzonych mięs (ja użyłam wędzonych szynek, baleronu, pieczonej gęsi)
4 ogórki kiszone
1 duża cebula
1 czerwona papryka
1 plaster cytryny
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
1 łyżeczka majeranku
2 liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
1/3 kubka zimnej wody
3 łyżki mąki pszennej
sól
pieprz
olej rzepakowy
(przepis na 5 porcji)

Mięsa kroimy w kawałki mniej więcej tej samej wielkości, obsmażamy. Dodajemy do nich pokrojone w kostkę paprykę i cebulę, chwilę smażymy. Całość zalewamy bulionem. Następnie wrzucamy ogórki pokrojone w paski, liście laurowe, ziele, przyprawy i koncentrat pomidorowy. Wszystko gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem jakieś 30 minut, pod koniec wrzucamy plaster cytryny. Mąkę wsypujemy do kubka z wodą, mieszamy. Wlewamy do tego trochę gorącego sosu z gotowania, mieszamy. Zawartość kubka wlewamy do forszmaka (najlepiej przez sitko) i znowu mieszamy. Zagotowujemy. Potrawa najlepiej smakuje na drugi dzień.

Komentarze