Krem z pieczonej dyni z curry

Jesień panie. Od jakiegoś miesiąca, w kuchni na oknie pięknie prezentowała się dynia z Czarnocina. Dziś postanowiłam ją w końcu zużyć. A że za oknem trochę szaro-buro (cudownie), to wylądowała w zupie. Jedliśmy ją w czwórkę, z czego jegomość D oczywiście marudził, bo nie dość, że zupa była bez mięsa, to na dodatek była z curry. No co kto lubi. Dla reszty była w dechę. 


Składniki:
750 ml bulionu warzywnego
500 g dyni hokkaido (waga bez pestek)
1 cebula
1 mała główka czosnku
1 czubata łyżeczka curry
spora szczypta mielonej chili (lub więcej)
1 łyżka ziaren słonecznika 
3 kromki ulubionego chleba
2 łyżki jogurtu naturalnego
pół pęczka poszatkowanej natki pietruszki
sól
olej rzepakowy
(przepis na 4 porcje)

Dynię myjemy, kroimy w grube plastry (dyni hokkaido nie trzeba obierać), nieobraną główkę czosnku kroimy na pół w poprzek, wszystko skrapiamy olejem, pieczemy w piekarniku 20 minut w 180 stopniach. W międzyczasie chleb kroimy w kostkę i smażymy do zrumienienia, pod koniec dodajemy pestki słonecznika, które również rumienimy. W garnku rozgrzewamy 1 łyżeczkę oleju, wrzucamy do niego kawałki cebuli, smażymy około 3 minut. Dodajemy do tego kawałki dyni i obrane ząbki czosnku, curry i bulion. Gotujemy 5 minut, doprawiamy solą, studzimy. Do blendera wrzucamy zawartość garnka, miksujemy na gładki krem. Zupę przelewamy do misek, dodajemy jogurt, natkę, grzanki i słonecznik. 

Komentarze